Pijany pacjent zaatakował ratowników krotoszyńskiego pogotowia

Wczoraj tuż po północy zespół krotoszyńskiego pogotowia ratunkowego z podstacji w Koźminie Wielkopolskim został zadysponowany do pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie, który leżał przed swoim domem. W drodze do szpitala pacjent zaatakował jednego z członków zespołu ratownictwa medycznego.

Wczoraj tuż po północy zespół krotoszyńskiego pogotowia ratunkowego z podstacji w Koźminie Wielkopolskim został zadysponowany do pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie, który leżał przed swoim domem. W drodze do szpitala pacjent zaatakował jednego z członków zespołu ratownictwa medycznego.

W sobotę (5.01) kilka minut po północy dyspozytor medyczny z Kalisza zadysponował podstawowy zespół ratownictwa medycznego z podstacji w Koźminie Wielkopolskim do pobliskiego Maciejewa (gm. Rozdrażew). Ze zgłoszenia wynikało, że przed swoim domem leży nieprzytomny, prawdopodobnie pijany, mężczyzna.

– Po dojechaniu na miejsce ratownicy stwierdzili, że pacjent jest nieprzytomny, zdecydowali o przetransportowaniu go do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Krotoszynie – informuje rzecznik prasowy SP ZOZ w Krotoszynie, Sławomir Pałasz.

W karetce, podczas transportu do szpitala pacjent odzyskał przytomność. Posiadał objawy upojenia alkoholowego, był agresywny. W tym stanie nie możliwe było przeprowadzenie skutecznego wywiadu oraz pełnego badania medycznego. Pacjent nie był w stanie logicznie odpowiadać na zadawane przez ratownika pytania, natomiast bez większego trudu potrafił mu słownie naubliżać. Gdy członek załogi ambulansu zwrócił mu uwagę, by się uspokoił oraz nie niszczył wyposażenia karetki, ten uderzył w monitor nowoczesnego, wartego ok. 100 tys. złotych, defibrylatora i uszkodził go. Na tym jednak nie poprzestał.

 – Już na terenie Krotoszyna – na ul. Mickiewicza, pacjent szamotał się, uwolnił się z części pasów, którymi był przypięty do noszy, zaatakował ratownika, bijąc go i kopiąc, próbował go ugryźć. Drugi ratownik, poinformował o tym dyspozytora medycznego i poprzez niego wezwano policję. Gdy karetka podjeżdżała na podjazd prowadzący do SOR-u, pacjent nasilił swój atak. Odepchnął ratownika na drzwi karetki – relacjonuje dalej przebieg sytuacji Sławomir Pałasz.

Po zatrzymaniu ambulansu, z pomocą ratownika-kierowcy, który również był kopany, udało się obezwładnić krewkiego pacjenta. Na pomoc załodze karetki ruszyli również lekarz i ratownik medyczny pracujący w SOR. Po chwili przybyli policjanci.

Jak przekazał rzecznik krotoszyńskiej lecznicy:

 – Pacjent cały czas był niezwykle agresywny, pobudzony psycho-ruchowo, stanowił realne zagrożenie zarówno dla siebie, jak i dla znajdujących się wokół niego osób. Przyjęty został na SOR. Lekarz dyżurny potwierdził stan upojenia alkoholowego, po wykonanych niezbędnych badań, mężczyzna został wypisany z oddziału i przekazany policji, która przetransportowała go na komendę.

Po całym zajściu ambulans trzeba było wyłączyć z użytku na ok. 2 godziny, po to by policjanci mogli przeprowadzić stosowne czynności oraz w celu przywrócenia jego pełnej gotowości. Po zakończeniu dyżuru ratownicy zostali przesłuchani przez mundurowych, złożyli obszerne wyjaśnienia. Agresywny pacjent, po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty dotyczące naruszenia nietykalności cielesnej dwóch ratowników medycznych, którzy podczas wykonywania czynności służbowych podlegają ochronie prawnej przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych.

To nie jedyne konsekwencje prawne jakie poniesie pijany agresor. SP ZOZ w Krotoszynie zapowiedział już oficjalne zgłoszenie na policji faktu zniszczenia sprzętu medycznego, będącego na wyposażeniu karetki.

– Domagać będzie się (SP ZOZ – przyp. red.) ścigania i ukarania sprawcy tego czynu. Wyceniona zostanie również wartość wyrządzonej szkody – zapowiedział Pałasz.

Niestety, kilka godzin po zakończeniu dyżuru jeden z zaatakowanych ratowników w skutek całego zajścia poczuł się źle. Zgłosił się na SOR, gdzie wykonano niezbędne badania oraz udzielono pomocy, po czym został wypisany do domu.

Zaznaczyć należy, że zachowanie pacjenta pociągnęło za sobą konsekwencje w postaci dłuższego postoju karetki w Krotoszynie – zauważa Sławomir Pałasz – Gdyby w tym czasie zespół został zadysponowany do jakiegoś zdarzenia w okolicy Koźmina Wlkp., czas dojazdu byłby znacznie wydłużony. Na szczęście, nic takiego nie miało miejsca. Mamy nadzieję, że pacjent, który stał się sprawcą zdarzenia zostanie surowo ukarany, a konsekwencje jego postępowania będą skutecznie odstraszać wszystkich tych, którzy w jakikolwiek sposób chcieliby w przyszłości stosować agresję słowną lub fizyczną w stosunku do ratowników medycznych – dodał rzecznik SP ZOZ w Krotoszynie.

Do sprawy będziemy wracać.

(dg)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

shares
Inline
Inline