Kolejne ataki na ratowników łódzkiego pogotowia

Ta praca nigdy nie była bezpieczna ale robi się co raz gorzej – mówią zgodnie pracownicy pogotowia ratunkowego. Wczoraj doszło do dwóch kolejnych aktów agresji wobec członków zespołów ratownictwa medycznego

Do dwóch brutalnych ataków na członków zespołów ratownictwa medycznego doszło wczoraj na terenie Łodzi. W obu przypadkach, byli to pacjenci, którym ratownicy udzielali niezbędnej pomocy medycznej. O zdarzeniach poinformowała WSRM w Łodzi.

Do pierwszego zdarzenia doszło przed godziną 16:00. Podstawowy zespół ratownictwa medycznego został skierowany w rejon skweru u zbiegu ulic Sienkiewicza i Narutowicza w Łodzi. Leżał tam nieprzytomny 32-letni mężczyzna. Po dotarciu na miejsce ratownicy zaczęli udzielać poszkodowanemu pomocy. Przenieśli go do wnętrza ambulansu, zmierzyli ciśnienie tętnicze, podłączyli również monitor EKG.

Wydawałoby się rutynową akcję udzielania pomocy przerwał nagły napad agresji. Mężczyzna nieoczekiwanie oprzytomniał, stał się pobudzony. Zaczął szarpać ratowników medycznych próbujących udzielić mu pomocy. W trakcie napadu silnej agresji zdemolował również ambulans uszkadzając jego elementy oraz sprzęt służący do ratowania życia – informuje w komunikacie rzecznik prasowy WSRM w Łodzi Adam Stępka. Dotychczas nie widziałem tak agresywnego człowieka – mówił, cytowany w komunikacie, członek zespołu ratownictwa medycznego. Niezbędna była pomoc policjantów. W asyście mundurowych 32-latek został przewieziony do szpitala.

Kolejna sytuacja miała miejsce po godzinie 22:00. Wówczas dyspozytor medyczny przyjął zgłoszenie z I Komisariatu Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. Jak się okazało do policjantów zgłosił się 42-letni mężczyzna, powodem były myśli samobójcze. Skierowany w to miejsce zespół ratownictwa medycznego po wstępnym udzieleniu pomocy, pacjenta zabrał do szpitala. Początkowo spokojny, współpracujący i nie wymagający ubezwłasnowolnienia 42-latek, nagle stał się agresywny. Mężczyzna zaatakował ratownika medycznego, a także uszkodził defibrylator elektryczny. Na miejsce wezwano patrol policji. 42-latek w ich asyście został przewieziony do szpitala. Trafił tam również zaatakowany ratownik medyczny, który doznał obrażeń przedramienia. Konieczne okazało się również wycofanie na kilka godzin ambulansu ze służby.

W ostatnim czasie to kolejny atak na pracowników łódzkiego pogotowia z pierwszej linii frontu walki o życie i zdrowie ludzi. Pod koniec listopada informowaliśmy o ataku z użyciem noża. Ta praca nigdy nie była bezpieczna ale robi się co raz gorzej – mówią zgodnie pracownicy pogotowia ratunkowego. Aktów agresji wobec ratowników dopuszczają się przeważnie osoby pod wpływem alkoholu lub dopalaczy. Tak było również wczoraj. W takich przypadkach ratownicy medyczni są bezsilni. Za każdym razem wzywany jest patrol policji. Jeżeli dojdzie do jakichkolwiek obrażeń ciała u osób udzielających pomocy lub strat w sprzęcie składane są stosowne doniesienia o popełnieniu przestępstwa.

Warto również pamiętać, że załogom zespołów ratownictwa medycznego, podobnie jak każdemu kto udziela pierwszej pomocy osobom potrzebującym przysługuje ochrona prawna przewidziana dla funkcjonariuszy publicznych. Atak na taką osobę stanowi takie samo przestępstwo jak chociażby atak na policjanta, wówczas trzeba liczyć się z dotkliwymi sankcjami prawnymi.

(dg)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

shares
Inline
Inline