Fałszywi ratownicy w kutnowskim pogotowiu

Dyplomy ratownika medycznego zakupili na bazarze. Następnie zatrudnili się w kutnowskim oddziale WSRM w Łodzi. Swoim zachowaniem bardzo szybko zwrócili uwagę kolegów i przełożonych. Z pogotowia wylecieli już po dwóch tygodniach.

Archiwum

Dyplomy ratownika medycznego zakupili na bazarze. Następnie zatrudnili się w kutnowskim oddziale WSRM w Łodzi. Swoim zachowaniem bardzo szybko zwrócili uwagę kolegów i przełożonych. Z pogotowia wylecieli już po dwóch tygodniach.

Choć o sprawie zrobiło się głośno w miniony piątek, do tych wydarzeń doszło na przełomie maja i czerwca. Wówczas kutnowski oddział Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi organizował konkurs na udzielanie świadczeń zdrowotnych przez ratowników medycznych i pielęgniarki systemu w zespołach ratownictwa medycznego. Wśród aplikujących, byli dwaj mężczyźni w wieku 25 i 48 lat. Obaj złożyli wszystkie wymagane dokumenty, pozytywnie przeszli rozmowę kwalifikacyjną i zostali przyjęci do pracy w zespołach wyjazdowych ratownictwa medycznego. Dyżury pełnili na stanowisku ratownika-kierowcy.

Zachowanie obu mężczyzn bardzo szybko zwróciło uwagę innych pracowników kutnowskiej podstacji. Według ich relacji mieli unikać bezpośredniego kontaktu z pacjentem, czy też nie potrafili wykonywać najbardziej podstawowych procedur. Woleli ograniczać się jedynie do prowadzenia pojazdów. Sprawie przyjrzał się ówczesny kierownik oddziału WSRM w Kutnie, będący również wykładowcą na uczelni, której dyplomami posłużyli się fałszywi ratownicy. Nie był jednak w stanie skojarzyć ani twarzy, ani nazwisk ze swojej pracy na uczelni.

Ze względu na wątpliwości kierownictwo Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi zapytało uczelnię, czy obaj mężczyźni byli jej studentami. Odpowiedź mogła być tylko jedna. Okazało się, że obaj mężczyźni posługiwali się fałszywymi dokumentami. Zostali zwolnieni z pracy, po około dwóch tygodniach od zatrudnienia. W tym czasie zdążyli odbyć po cztery dyżury. O sprawie powiadomiona została prokuratura i Urząd Wojewódzki, który nadzoruje funkcjonowanie systemu PRM. Podczas przesłuchania przyznali się, że dyplomy kupili. Prokurator przedstawił im więc zarzuty posługiwania się fałszywym dokumentem, co jest zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności. Na tym jednak nie koniec, bowiem śledczy sprawdzają czy fałszywi ratownicy swoim lekkomyślnym postępowaniem mogli narazić zdrowie i życie pacjentów.

Rozwiązaniem, które z pewnością zapobiegłoby podobnym do tej sytuacji byłoby z pewnością utworzenie centralnego rejestru ratowników medycznym, który pozwoliłby na szybką weryfikację autentyczności dokumentów składanych podczas rekrutacji. Dopóki jednak nie powstanie, trzeba liczyć na czujne oko członków załóg karetek pogotowia oraz ich przełożonych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

shares
Inline
Inline

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: