Finansowanie i działalność OSP pod lupą Najwyższej Izby Kontroli

Tylko 30% spośród 16,5 tysiąca jednostek OSP w całym kraju przygotowanych jest w pełni do udziału w akcjach ratowniczo-gaśniczych. Taki obraz ochrony przeciwpożarowej w Polsce wyłania się z opublikowanego w czwartek (4.07) raportu Najwyższej Izby Kontroli dotyczącego zagadnień finansowania i działalności OSP.

Archiwum

Tylko 30% spośród ponad 16,5 tysiąca jednostek OSP w całym kraju przygotowanych jest w pełni do udziału w akcjach ratowniczo-gaśniczych. Taki obraz ochrony przeciwpożarowej w Polsce wyłania się z opublikowanego tydzień temu (4.07) raportu Najwyższej Izby Kontroli dotyczącego zagadnień finansowania i działalności OSP.

Pełna gotowość do udziału w akcjach ratowniczo-gaśniczych w tym kontekście oznacza, że członkowie tych OSP są odpowiednio wyposażeni i przeszkoleni, mają ubezpieczenie oraz przeszli obowiązkowe badania lekarskie. Do takich jednostek, włączonych do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, trafia 70% środków przeznaczonych na finansowanie OSP. Pozostałe 30% funduszy umożliwia funkcjonowanie ochotniczych straży pożarnych będących poza KSRG.

Jak zauważa NIK większość spośród OSP nie włączonych do KSRG – nie spełnia wymaganych kryteriów i dlatego nie jest wysyłana do pożarów czy wypadków. Są wśród nich i takie, których działalność sprowadza się wyłącznie do organizowania imprez kulturalnych czy edukacyjnych, albo do udziału w zawodach sportowych – mówi rzecznik prasowy NIK, Ksenia Maćczak.

Z racji tego, że ochotnicze straże pożarne stanowią niezwykle istotne ogniwo krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego (obecnie do KSRG włączonych jest ponad 4,4 tys. jednostek) i systemu bezpieczeństwa wewnętrznego państwa w ogóle, każdego roku na ich działalność przeznacza się znaczne środki publiczne. W kontrolowanym przez NIK okresie, tj. w latach 2014-2017 był to niemal miliard złotych rocznie. W przestrzeni publicznej pojawiały się jednak opinie, że przynajmniej część z tych środków była przekazywana niezgodnie z obowiązującym prawem, czy też była wydawana w sposób nieprawidłowy, bądź nieefektywny. To było przyczynkiem do przeprowadzenia kontroli na terenie czterech województw: lubelskiego, małopolskiego, mazowieckiego i wielkopolskiego. Kontrolą objęto komendy wojewódzkie PSP, oddziały wojewódzkie Związku OSP RP, urzędy marszałkowskie, po trzy urzędy gmin, po trzy jednostki OSP z KSRG i spoza KSRG w każdym z wymienionych wyżej województw, a także Mazowiecką Jednostkę Wdrażania Projektów Unijnych, łącznie 49 podmiotów.

Jak stwierdziła NIK środki publiczne przekazane jednostkom OSP włączonym do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego zostały wykorzystane efektywnie.

Zdaniem kontrolerów: Umożliwiły utrzymanie standardów dotyczących liczby ratowników, poziomu ich wyszkolenia i wyposażenia. Za mało pieniędzy przeznaczono jednak na przygotowanie tych jednostek do podejmowania działań w zakresie ratownictwa specjalistycznego na poziomie podstawowym.

Inaczej przedstawia się sprawa w przypadku pozostałych OSP. Do tych jednostek trafiały niewielkie środki, co nie pomogło znacząco w zwiększeniu ich zdolności do podejmowania działań ratowniczych. Jednostki te, nie są więc w stanie osiągnąć i utrzymać odpowiedniego stanu technicznego sprzętu i należytego poziomu wyszkolenia ratowników.

Oprócz finansów NIK sprawdziła również kwestie organizacyjne ochotniczych straży pożarnych. Jak stwierdziła Izba w większości OSP nie powołano formalnie jednostek operacyjno-technicznych (JOT), do czego zobowiązał je Związek Ochotniczych Straży Pożarnych RP. Rolą JOT-ów jest utrzymywanie gotowości bojowej i udział w akcjach ratowniczo-gaśniczych. Związek opracował nawet wytyczne dotyczące liczby i standardów wyszkolenia członków JOT, wyposażenia i sprzętu. Brak formalnie wydzielonej JOT nie jest jednak przeszkodą, by ratownicy OSP mogli uczestniczyć w akcjach ratowniczo-gaśniczych. Najważniejszym kryterium jest tutaj to, czy jednostka ma w swoich szeregach odpowiednio wyszkolonych i wyekwipowanych ratowników.

Zgodnie z regulacjami prawnymi ochotnicze straże pożarne powinny być poddawane systematycznym inspekcjom gotowości bojowej przez funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej. Tymczasem, jak wykazała NIK, gotowość bojowa większości OSP spoza systemu nie była kontrolowana w sposób systematyczny, czyli przynajmniej raz w roku. W efekcie komendanci wojewódzcy i powiatowi Państwowej Straży Pożarnej nie mieli pełnych i aktualnych informacji, choćby o liczbie przeszkolonych ratowników, co nie sprzyjało także optymalnemu przyznawaniu dotacji.

Inspektorzy przyjrzeli się również udziałowi kontrolowanych OSP w akcjach ratowniczych. Również na tej niwie stwierdzili szereg nieprawidłowości. Z ustawy o ochronie przeciwpożarowej wynika, że członkowie OSP kierowani do udziału w akcjach muszą spełniać kilka warunków, w tym:

  • mieć ukończone co najmniej 18 lat, ale nie więcej niż 65,
  • odbyć szkolenie pożarnicze,
  • posiadać aktualne badania lekarskie dopuszczające do udziału w działaniach ratowniczych,
  • i ubezpieczenie.

Jak wykazała NIK nie wszyscy uczestnicy akcji spełniali powyższe wymogi.

Kontrolerzy sprawdzili dokumentację 69 akcji ratowniczych przeprowadzonych przez OSP działających w ramach Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego i dokumentację 40 akcji jednostek spoza tego systemu. Okazało się, że najczęściej lekceważony był obowiązek dotyczący badań lekarskich – nie miało ich 18 ratowników OSP działających w ramach systemu i dwukrotnie więcej spoza – 37. Podstawowego przeszkolenia pożarniczego nie przeszło 3 ratowników działających w KSRG i pięciokrotnie więcej (16) spoza systemu – informuje Najwyższa Izba Kontroli.

Jako przykład podano tutaj udział dwóch OSP z województwa lubelskiego w czterech akcjach ratowniczo-gaśniczych, gdzie:

  1. W gaszeniu pożaru brało udział 7 strażaków, z których tylko 2 spełniało ustawowe kryteria,
    • 5 nie miało aktualnych badań;
    • 2 nie przeszło podstawowego szkolenia;
    • 1 nie ukończył 18 lat.
  2. W gaszeniu pożaru brało udział 8 strażaków, z których 2 spełniało ustawowe kryteria,
    • sześciu nie posiadało aktualnych badań lekarskich;
    • jeden podstawowego szkolenia pożarniczego.
  3. W akcji ratowniczej w związku z wypadkiem drogowym wzięło udział 6 strażaków, z których 2 spełniało ustawowe kryteria,
    • 4 nie posiadało aktualnych badań lekarskich;
    • 1 również podstawowego szkolenia pożarniczego
  4. W gaszeniu pożaru brało udział 12 strażaków, z których 5 spełniało kryteria,
    • 7 nie posiadało aktualnych badań lekarskich;
    • 1 również podstawowego szkolenia pożarniczego.

W dodatku ratownicy obu jednostek OSP przez ponad dwa miesiące wyjeżdżali do zdarzeń bez ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków. W opinii pracowników NIK udział w akcjach strażaków niespełniających podstawowych wymogów udziału w działaniach ratowniczo-gaśniczych wiązał się z ryzykiem niepowodzenia akcji, zaś sami ratownicy często stwarzali dla siebie zagrożenie.

Najwyższa Izba Kontroli z uznaniem wyraża się w stosunku do zmiany sposobu dotowania ochotniczych straży pożarnych ze środków publicznych, pochodzących z MSWiA oraz funduszu ubezpieczeniowego, który funkcjonuje od 2016 roku. W tym miejscu “oberwało się” m.in. Związkowi Ochotniczych Straży Pożarnych RP, który wcześniej uczestniczył w rozdziale tych środków.

Przed 2016 rokiem podziałem pieniędzy pochodzących z dotacji MSWiA i z zakładów ubezpieczeń zajmowały się Związek Ochotniczych Straży Pożarnych i Państwowa Straż Pożarna. W systemie obowiązującym od 2016 roku za rozdział środków odpowiedzialny jest Komendant Główny PSP. Efektem takiej zmiany, według ustaleń NIK jest to, że pieniądze są przeznaczane wyłącznie na dofinansowanie zakupów niezbędnych do utrzymania i usprawniania gotowości operacyjnej jednostek ochotniczych. Wcześniej bardzo częstą sytuacją było finansowanie z puli środków na umundurowanie, zakupów mundurów wyjściowych, podczas gdy druhowie nie posiadali podstawowej odzieży ochronnej. Tylko w latach 2014-15 ze środków na zakup umundurowania, aż 40% przeznaczono na zakup 25 tysięcy mundurów wyjściowych.

Zmiana zasad rozdziału dotacji dla OSP wyeliminowała też mechanizm, który ograniczał konkurencyjność i mógł powodować realny konflikt interesów. Chodzi o zakupy w punktach handlowych Związku Ochotniczych Straży Pożarnych, który poprzez jedną ze swoich jednostek organizacyjnych i spółkę, której był głównym udziałowcem produkował i sprzedawał  sprzęt ratowniczo-gaśniczy, a także umundurowanie. Przed 2016 rokiem kiedy to m.in. ZOSP rozdzielał pieniądze z ministerialnych dotacji, nierzadko uzależniał ich przyznanie od dokonania zakupu w tzw. sklepach związkowych. Funkcjonowanie takiego mechanizmu potwierdzali kontrolerom sami strażacy, nie był on z resztą żadną tajemnicą, bowiem o takim zjawisku mówiło się od lat. Nie do końca jasne były również formalne kryteria rozdziału przez Związek ministerialnych dotacji dla konkretnych OSP. Jak ustaliła NIK, takim kryterium nie było to czy wzięła ona udział choćby w jednej akcji ratowniczej.

Związek kierował się przede wszystkim potrzebami zgłaszanymi przez same Ochotnicze Straże Pożarne. W jednym z oddziałów wojewódzkich o przyznaniu dofinansowania decydowało członkostwo w związku, udział w organizowaniu jubileuszy czy aktywność w środowisku lokalnym – czytamy w materiałach NIK.

Szereg niedociągnięć i nieprawidłowości kontrolerzy stwierdzili również w gminach, na których to spoczywa główny ciężar utrzymania ochotniczych straży pożarnych. Skontrolowane przez NIK Gminy finansowały w sumie 111 jednostek OSP. 29 z nich (26%) było włączonych do KSRG, a więc posiadały wymaganą liczbę wyszkolonych ratowników i odpowiednie wyposażenie. Natomiast aż 70% jednostek spoza KSRG w latach 2014-2017 nie uczestniczyło w żadnej akcji ratowniczo-gaśniczej lub uczestniczyło w nich tylko sporadycznie. Ponad połowa skontrolowanych gmin (58%) nie miała kompletnych i aktualnych informacji o liczbie ratowników OSP mogących brać udział w działaniach ratowniczo-gaśniczych, ich przeszkoleniu i wyposażeniu. To co gminy wiedziały, pochodziło z rocznych dokumentów sprawozdawczych, które same jednostki przekazywały swojemu związkowi co nie zawsze odzwierciedlało stan rzeczywisty.Przykładem jest tutaj OSP Tarnowa, w gminie Tuliszków (woj. wielkopolskie). Jednostka ta dopiero w trakcie kontroli NIK sprostowała informacje dotyczące liczby ratowników pozostających w jej szeregach. W rocznym sprawozdaniu jednostka informowała, że nie ma ratowników spełniających wymogi uczestnictwa w akcjach ratowniczo-gaśniczych. NIK wykazała natomiast, że w latach 2014-2017 było ich pięciu. Jednak nawet kiedy gminy miały rzetelne informacje, zdarzało się, że nie wykorzystywały ich do monitorowania prawidłowego i efektywnego wydawania publicznych pieniędzy na funkcjonowanie OSP. Tak było na przykład  w Gminie Goraj w lubelskim, która finansowała m.in. dwie jednostki OSP, których wszyscy członkowie odmówili udziału w badaniach lekarskich oraz podstawowym szkoleniu pożarniczym. Obie miały i samochody strażackie i sprzęt ratowniczo-gaśniczy.

NIK skontrolowała również wydatki gmin związane z wypłacanym ekwiwalentem, badaniami lekarskimi i gospodarką paliwami. Nieprawidłowości w wypłacie ekwiwalentu stwierdzono w 75% kontrolowanych gmin. Ochotnicy dostawali go za udział w akcjach ratowniczo-gaśniczych, choć nie spełniali podstawowych wymogów udziału w nich. Część gmin była tego świadoma, uzasadniając to stanem wyższej konieczności i brakiem ratowników, którzy spełniali wymagane kryteria. W innych gminach świadomości takiej nie było, za co odpowiedzialny był brak prawidłowego monitorowania stanu jednostek OSP. Połowa spośród badanych gmin nie przestrzegała też zasad kierowania ochotników na bezpłatne, okresowe badania lekarskie. Główny zarzut dotyczy niepilnowania terminu ich badań, choć jak wiadomo posiadanie aktualnych badań lekarskich jest warunkiem uczestnictwa w akcjach ratunkowych. Nieprawidłowości stwierdzano także w zakresie udzielonych dotacji. Problem ten dotyczył 42% procent badanych gmin. Przykładem jest tutaj znów wielkopolska Gmina Tuliszków, gdzie 22,2 tys. zł przeznaczono na modernizację świetlicy wiejskiej, choć dotacji udzielono na remont części bojowej strażnicy. W 1/4 gmin objętych kontrolą stwierdzono nieprawidłowości w prowadzeniu gospodarki paliwami zużywanymi przez jednostki OSP.

NIK zapytała również strażaków-ochotników o ich wrażenia dotyczące spraw OSP. Ratownicy z 75% wszystkich skontrolowanych jednostek skarży się na niedostateczne finansowanie ochotniczych straży pożarnych. Tym tłumaczą brak środków na bieżące utrzymanie dobrego stanu technicznego sprzętu, wyposażenia i strażnicy, a także brak uprawnień do kierowania pojazdami ratowniczo-gaśniczymi (chodzi o koszt kursu i egzaminu na prawo jazdy kategorii C). Druhowie niejednokrotnie zwracali też uwagę na brak wsparcia jednostek OSP w sprawach prawnych i finansowych, dotyczących prowadzenia dokumentacji technicznej i księgowej czy brak ekwiwalentu dla osób funkcyjnych, np. skarbnika.

Ochotnicy działający  poza KSRG zwracają uwagę, że przez niedofinansowanie powoduje w ich jednostkach braki w sprzęcie pożarniczym, wyposażeniu osobistym ratowników i łączności radiowej. Skarżą się, że nie są zapraszani na ćwiczenia specjalistyczne. Jeśli chodzi o szkolenia, ratownicy (zwłaszcza z jednostek pozasystemowych) tłumaczyli, że nie mogli brać w nich udziału ponieważ musieliby wziąć w tym celu urlopy bezpłatne lub wypoczynkowe. Brak dyspozycyjności wyjaśniali tym, że są w gminie rozproszeni, że jest ich coraz mniej, bo coraz więcej młodych ludzi wyprowadza się z małych miejscowości i ze wsi, a także okresowym natężeniem prac polowych i niezrozumieniem ze strony pracodawców.

Raport pokontrolny NIK kończy wnioskami i zaleceniami tak dla władz poszczególnych OSP, jak i dla pozostałych zainteresowanych podmiotów.

Zdaniem autorów raportu: Trzeba ściślej uzależnić finansowanie jednostek OSP od ich możliwości i potrzeb systemu ochrony przeciwpożarowej.

Pomocna w tym miałaby być kategoryzacja OSP działających poza Krajowym Systemem Ratowniczo-Gaśniczym.

Dla wszystkich podmiotów finansujących działania Ochotniczych Straży Pożarnych powinno być jasne, które OSP uczestniczą w akcjach ratowniczych, a które zajmują się wyłącznie krzewieniem kultury czy propagowaniem sportu w swoim środowisku lokalnym – uważa NIK. Chodzi o to, by wyeliminować takie sytuacje, w których jednostka dostaje środki na kupno samochodu ratowniczo-gaśniczego, mimo, że nie ma kierowcy, który mógłby go prowadzić, czy ratowników, którzy mogli by z niego korzystać – argumentuje Izba.

Niezbędna jest też kontrola efektywności wykorzystania środków publicznych i wymiana informacji na ten temat między tymi jednostkami, które wspierają działalność OSP – uważa NIK, a zarazem wskazuje również na to, że brakuje jednolitych zasad określających kolejność zaspokajania potrzeb dotyczących sprzętu i szkoleń – w oparciu o nie środki publiczne pochodzące z wielu źródeł mogłyby być rozdzielane racjonalniej.

Dlatego też na podstawie wyników kontroli, NIK wnosi o:

  • Rozważenie przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji wprowadzenia uregulowań zapewniających ścisłe powiązanie zakresu finansowania i szkolenia jednostek OSP z ustalonymi dla nich kategoriami, zależnymi od potencjału tych jednostek i potrzeb systemu ochrony przeciwpożarowej.

a także o podjęcie przez:

  1. Komendanta Głównego oraz komendantów wojewódzkich i powiatowych Państwowej Straży Pożarnej, marszałków województw, wójtów (burmistrzów i prezydentów miast), prezesów zarządów: narodowego oraz wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej, działań zmierzających do:
    • optymalizacji finansowania poszczególnych OSP poprzez uwzględnianie ich aktualnej roli i potencjału w systemie ochrony przeciwpożarowej oraz realnych możliwości jego poprawy,
    • monitorowania efektywności i prawidłowości wykorzystywania środków przeznaczanych na działalność ratowniczą poszczególnych OSP i zapewnienia wymiany informacji w tym zakresie, umożliwiającej racjonalizację dofinansowywania OSP.
  2. Prezesów OSP działań mających na celu zapewnienie bezpośredniego uczestnictwa w działaniach ratowniczych wyłącznie ubezpieczonych członków OSP, którzy spełniają ustawowe kryteria w zakresie: wieku, badań lekarskich oraz szkolenia pożarniczego.

Publikacja raportu NIK dotyczącego finansowania, organizacji oraz gotowości bojowej OSP wywołała w środowisku strażackim sporo emocji. Dla jednych komentujących jest to kolejna nagonka przeciwko ochotniczym strażom pożarnym oraz kolejna próba podzielenia, miejscami i tak już skłóconego środowiska. Inni z kolei łączą ów raport ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, gdzie o głosy strażaków-ochotników i ich bliskich (a w perspektywie kilku lat o rząd dusz strażackich) zabiegać będą szczególnie mocno przynajmniej dwa ugrupowania. Ci mają nawet trochę racji, skoro tuż po publikacji raportu ni z gruszki, ni z pietruszki Rada Ministrów ujawniła pomysł na dotowanie działań prewencyjnych, kulturotwórczych OSP, i to już od bieżącego roku. Warto jednak pamiętać, że ów raport jest bodaj pierwszym (bądź jednym z pierwszych), aczkolwiek niedoskonałym dokumentem, w którym oficjalnie ujawniono to o czym mniej lub bardziej otwarcie mówiło się w środowisku strażackim od kilku lat, o szeregu nieprawidłowości, niedociągnięć w przygotowaniu i finansowaniu działalności operacyjnej OSP. To jest ten element funkcjonowania OSP, w którym od ochotników wymaga się pewnego poziomu profesjonalizmu.

Na podst. materiałów NIK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

shares
Inline
Inline

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: