Ku pamięci poległych 19 strażaków, w pożarze pod Yarnell.

Dziś mija szósta rocznica, tragicznych wydarzeń podczas gaszenia pożaru lasów w okolicach Yarnell w Arizonie. Podczas działań gaśniczych śmierć poniosło dziewiętnastu z dwudziestu członków strażackiej załogi Granite Mountain Hotshots. 30 Czerwca 2013 roku był od czasów zamachów 11 Września, najczarniejszym dniem Amerykańskiej straży pożarnej.

Dziś mija szósta rocznica, tragicznych wydarzeń podczas gaszenia pożaru lasów w okolicach Yarnell w Arizonie. Podczas działań gaśniczych śmierć poniosło dziewiętnastu z dwudziestu członków strażackiej załogi Granite Mountain Hotshots. 30 Czerwca 2013 roku był od czasów zamachów 11 Września, najczarniejszym dniem Amerykańskiej straży pożarnej.

Spośród wielu załóg strażackich jednymi z najlepszych są załogi Hotshots. To specjalne, dwudziestoosobowe grupy strażaków, specjalizujące się w gaszeniu pożarów lasów i na bezdrożach. Obecnie jest około 110 takich ekip na terenie USA. Często reagują na duże pożary o wysokim priorytecie, są przeszkoleni i wyposażeni do pracy w odległych obszarach przez dłuższy czas przy niewielkim wsparciu logistycznym.

W piątek 28 czerwca piorun uderzył w szczyt wzgórza w pobliżu Yarnell, miasteczka na południowy zachód od Prescott. Gdy pierwsze zgłoszenie o słupie dymu dotarło do władz, wysłano samolot zwiadowczy w celu potwierdzenia zdarzenia. Pilot zauważył wytwarzający niewielkie ilości dymu, dopalający się pożar o powierzchni mniejszej niż pół hektara. Z uwagi na niedostępność terenu, niewielkie rozmiary, brak obiektów zagrożonych i nadchodzącą noc odstąpiono od działań. Władze uznały, że pożar ma małe szanse rozwoju, więc przygotowywano siły i środki na następny dzień.

Rano pożar obejmował już około hektara. Służba leśna opracowywała plan natarcia na pożar. Do działań zadysponowano strażaków z okolicznych miejscowości oraz samoloty gaśnicze. Ogień zajmował wysuszone tereny pełne organicznego paliwa i szybko rozrósł się do powierzchni 40 ha. Władze zdecydowały się wysłać duże samoloty gaśnicze i zmobilizować kolejne zespoły. Ustalono trzy punkty krytyczne: pierwszy punkt – należy ewakuować miasto; drugi – ewakuować wszystkie ekipy strażackie ze wzgórza, trzeci (najgorszy wariant) – ogień strawi Yarnell i konieczne będzie wycofanie wszystkich sił. Działania gaśnicze szły po myśli strażaków, ogień został opanowany… Do czasu. Po południu pojawił się wiatr, ogień przeskoczył przez linie obrony i zaczął się gwałtownie rozprzestrzeniać.

30 czerwca ogień zajmował już prawie 200 hektarów. Załoga Granite Mountain dotarła na miejsce o 8.00 z zadaniem przygotowania tzw. punktu zakotwiczenia wzgórzu po południowo-zachodniej stronie pożaru i wykonania pasa bezpieczeństwa na wschód. Około 16:00 warunki metrologiczne gwałtownie się pogorszyły. Nad las naciągnęła silna burza – wiatr znacznie wezbrał na sile i zmienił kierunek na południowy wschód – prosto na Yarnell. Pożar szybko osiągnął pierwszy punkt krytyczny. Większość sił wycofywano już do ochrony miast. Jedynie Granite Mountain zostali na swojej pozycji.

Około 16.40 dowodzący załogą, nadał swój ostatni dramatyczny komunikat do jednostek powietrznych: „Uwaga Arizona 16, tu Granite Mountain Hotshots, jesteśmy przed frontem pożaru, nasza ścieżka ewakuacyjna została odcięta. Przygotowujemy się do rozłożenia osłon, wypalamy wszystko wkoło nas… Dam ci znać, gdy już będziemy pod osłonami”. Strażacy do końca trzymali się razem, w trakcie rozkładania osłon dopadł ich ogień.

Próbowano wywoływać dowódcę, jednak na próżno. Do odnalezienia zaginionych Hotshotsów została wyznaczona załoga helikoptera. Gdy pożar przesunął się dale, załodze udało się dostrzec to miejsce. Ratownik zastał kompletnie wypalony wąwóz, spalony porozrzucany sprzęt i kilkanaście zniszczonych osłon przeciwogniowych. Przez radio potwierdził smutną wiadomość o dziewiętnastu ofiarach.

W akcji gaszenia pożaru przy Yarnell brało udział ponad 400 strażaków. W jego wyniku spłonęło ponad 200 domów i szacunkowo 3500 ha lasów, ewakuowano około 1000 mieszkańców. Pożar, który pierwotnie „miał małe szanse na rozprzestrzenianie się”, został ugaszony ostatecznie dopiero 10 lipca, po prawie dwóch tygodniach. Dziś w miejscu tragedii stoi monument upamiętniający poległą załogę Granite Mountain Hotshots, a o ich historii nakręcono film.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

shares
Inline
Inline

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: