KG PSP prywatnym folwarkiem komendantów?

Funkcjonariusze i pracownicy KG PSP wystosowali list otwarty do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, w którym informują o sytuacji w instytucji kierowanej przez gen. brygadiera Leszka Suskiego.

Funkcjonariusze i pracownicy Komendy Głównej PSP wystosowali list otwarty do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Joachima Brudzińskiego, w którym informują o sytuacji w instytucji kierowanej przez gen. brygadiera Leszka Suskiego.

List otwarty, którego autorami są nieujawnieni z nazwiska funkcjonariusze i pracownicy KG PSP, zarówno czynni, jak również emerytowani datowany jest na luty bieżącego roku. Adresatem jest Joachim Brudziński, minister spraw wewnętrznych i administracji, sprawujący nadzór nad służbami mundurowymi, w tym Państwową Strażą Pożarną. Już na wstępie, autorzy apelują do Brudzińskiego o interwencję, póki nie jest jeszcze za późno.

Jak zauważają autorzy: Przez prawie 25 lat (1991-2016) Państwowa Straż Pożarna z roku na rok stawała się coraz bardziej wyspecjalizowaną formacją ratowniczą i cieszyła się coraz większym współczynnikiem zaufania społecznego. Polska straż pożarna dysponowała jednymi z najlepszych w Europie grupy poszukiwawczo-ratownicze, które uczestniczyły w brały udział w akcjach zagranicznych i krajowych.

Sytuacja ta – według funkcjonariuszy i pracowników KG PSP – diametralnie zmieniła się w grudniu 2015 roku, gdy na czele Państwowej Straży Pożarnej stanął Leszek Suski, wówczas w stopniu starszego brygadiera. Autorzy listu zwracają też uwagę na niejasne okoliczności powołania Suskiego, który od wielu lat, był już na emeryturze. Przypominają również problemy komendanta z uzyskaniem certyfikatu bezpieczeństwa. Skwitowano to stwierdzeniem, że od tego momentu PSP zatrzymała się, a nawet cofa w rozwoju.

Na tym jednak nie koniec. W dalszej części listu autorzy przytaczają szereg przykładów dowodzących, że Komenda Główna PSP stała się prywatnym folwarkiem generała Suskiego i jego zastępców, zaś ich podwładni poddanymi i wyrobnikami. Działania podejmowane przez Suskiego i jego najbliższe otoczenie miały doprowadzić do zdezawuowania stopnia oficera PSP, a także spadku zainteresowania służbą w jednostce centralnej PSP. Autorzy wymieniają tutaj obciążenie dodatkowymi zadaniami, które znacznie wykraczają poza zakres służby, jak m.in. dozorowanie i obchody obiektów i terenów KG PSP, czy – o zgrozo – zamawianie pizzy dla jednego z zastępców Suskiego, która musi być tak duża jak koło od samochodu strażackiego marki Steyr – przytaczają słowa jednego z zastępców Komendanta Głównego autorzy.

Łatwej pracy nie mają również sekretarki szefów Komendy Głównej PSP, dla których dzień – jak czytamy – rozpoczyna się od zrobienia zakupów w pobliskim sklepie, a następnie przygotowania śniadania dla komendanta i jego zastępców, w końcu wysłuchania komentarzy, że coś było nie tak. Zwracają również uwagę na przygotowywanie posiłków, zamawianych w restauracjach (według opisów faktur) pod pozorem narad, odpraw i innych spotkań, które w rzeczywistości komendantom się nie należą, a są opłacane z funduszu reprezentacyjnego Komendanta Głównego PSP.

Ponadto strażacy w godzinach służby zmuszani są do wykonywania prac fizycznych, takich jak np. budowa terenów zielonych, wśród funkcjonariuszy i pracowników nazywanych prześmiewczo ogrodami Suskiego. Jak czytamy w liście: Na kolanach i po łokcie w błocie sadzili krzewy, budowali trawniki itp. (…) Komuś niestety się coś pomyliło. Komenda Główna PSP to urząd centralny, centralny organ administracji państwowej, w której niestety brak jest szacunku dla człowieka i jego pracy. I nie ma się co dziwić, że chętnych do służby i do pracy w tej jednostce brakuje.

Sporo miejsca w liście poświęcono również sprawom kadrowym. Wśród zarzutów wobec obecnego kierownictwa straży pożarnej wymienia się odwoływanie doświadczonych oficerów i przenoszenie ich na niższe stanowiska lub do innych jednostek organizacyjnych, a także przenoszenie na emeryturę funkcjonariuszy z kilkunastoletnim doświadczeniem. Autorzy wymieniają również nierozpatrywanie lub odrzucanie raportów funkcjonariuszy o przeniesienie do innych jednostek na własną prośbę albo o udzielenie bezpłatnego urlopu. W takiej sytuacji strażacy niekiedy zmuszani są do szukania zastępstwa, co z uwagi na atmosferę w komendzie jest bardzo trudne. Inne zarzuty dotyczą oddelegowywania na siłę do komendy głównej (…) strażaków z całej Polski. Jak zauważają autorzy: W większości przypadków są to osoby piastujące stanowiska dowódcze. Taka sytuacja z kolei generuje nadgodziny wynikające z tego, że oddelegowanych funkcjonariuszy ktoś w musi zastąpić w terenie.

Według oficjalnych wyjaśnień delegacje mają służyć poznawaniu struktury i zadań centralnej jednostki PSP, ale jak czytamy w piśmie: To wszystko to przykrywka. Na siłę wrzuca się ich do wszystkich biur żeby zapchać dziury kadrowe, bo chętnych do służby w centrali (która kiedyś była nobilitacją dla strażaka) brakuje.

O tym jak kierownictwo KG PSP traktuje pracowników i strażaków pełniących w niej służbę ma świadczyć również sytuacja z funkcjonującym do niedawna serwisem sprzątającym. Za porządek w obiektach komendy odpowiedzialnych było 12 sprzątaczek. Część z nich zwolniono, pozostałe same zdecydowały się odejść. Jak przytaczają autorzy pisma Kobietom podrzucano obcięte paznokcie, zdechłe muchy, skuwki bądź zszywacze. Zaś po skorzystaniu z toalety nie spuszczano wody, a do klozetu wrzucano szczotki toaletowe. Przytaczany jest również przypadek kobiety, która po mężu ma obcojęzyczne nazwisko, które miało być powodem drwin. W ten sposób pracownice miały być upokarzane przez szefostwo komendy. Efekt jest taki, że komenda została pozbawiona profesjonalnej ekipy sprzątającej, a urząd centralny wygląda niczym jak kiedyś dworzec centralny, a nie urząd. Zdaniem autorów toalety wyglądają obskurnie oraz śmierdzą moczem. Za porządek na swoich stanowiskach pracy odpowiadają sami funkcjonariusze i pracownicy. Oprócz zwykłych obowiązków muszą sprzątać swoje biurka, gabinety oraz wynosić śmieci. Sprzątaniem budynków zajmują się z kolei kierowcy, w tym kierowcy samego Suskiego. Wszyscy oni posiadają wysokie kompetencje oraz wieloletnie doświadczenie, dbają o bezpieczeństwo w ruchu drogowym i bezpieczeństwo przewożonych osób. Wykonując swoje zwykłe obowiązki mają wyglądać schludnie i czysto, co stoi w oczywistej sprzeczności z dodatkowymi obowiązkami.

Ostatni zarzut przytoczony w liście dotyczy podzielenia przez obecne kierownictwo PSP środowiska pożarniczego, szczególnie w relacjach między strażą państwową a ochotniczymi strażami pożarnymi oraz całkowite podporządkowanie sobie strażackiej “Solidarności”, którego obecny przewodniczący brał udział w przywróceniu obecnego komendanta głównego do służby, a który to związek podobno jednogłośnie wybrał już następcę komendanta i stawia na młodego generała z Kielc, który notabene także maczał palce w tym przywróceniu do służby – napisali w liście pracownicy KG PSP.

Szanowny Panie Ministrze. Jak długo jeszcze będziemy znosili panoszenie się w PSP osób, które ciągną tą formację w dół, które nie dają rękojmi jej i naszego rozwoju? Jak długo na stanowiskach kierowniczych będą osoby niekompetentne, które mentalnie mentalnie zatrzymały się w latach 80-tych? – pytają retorycznie autorzy listu otwartego, zarazem prosząc ministra Brudzińskiego o szybką reakcję.

Chociaż adresatem listu jest szef resortu spraw wewnętrznych i administracji, trafił on również do Prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, Komendanta Głównego PSP, Najwyższej Izby Kontroli, strażackich związków zawodowych i redakcji portali Onet i WP.PL oraz redakcji TVN24. Pełna treść listu poniżej.

(dg) d.gogloza@sluzby-ratownicze.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

shares
Inline
Inline

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: