Pretorian, brakujące ogniwo cz. II.

Nasz rozmówca w tej części opowie szczegółowiej o niektórych rozwiązaniach i wyjaśni dlaczego zastosowano takie, a nie inne wyjścia z (można powiedzieć) patowych sytuacji związanych z wagą i gabarytami auta. Dowiemy się także, skąd się wziął model H2L2 Forda Transita Customa oraz gdzie będą przeprowadzane próby “bojowe” prototypu.

Dokładnie tydzień temu (18 lutego br.) opublikowaliśmy pierwszą część wywiadu z Panem inspektorem Jakubem Gorczyńskim, który opowiedział nam o szczegółach projektu PRETORIAN, czyli radiowozu z systemem wnętrza modułowego. Stosunkowo krótki fragment wywiadu pozostawił wiele niedomówień. Dziś publikujemy drugą, dłuższą część przeprowadzonego przez Jarosława Hapaka wywiadu, który w naszej ocenie rozjaśni cały zamysł i cel projektu oraz odpowie na wiele pytań, które przewijały się we wcześniejszych publikacjach dotyczących tego przedsięwzięcia. 

Nasz rozmówca w tej części opowie szczegółowiej o niektórych rozwiązaniach i wyjaśni dlaczego zastosowano takie, a nie inne wyjścia z (można powiedzieć) patowych sytuacji związanych z wagą i gabarytami auta. Dowiemy się także, skąd się wziął model H2L2 Forda Transita Customa oraz gdzie będą przeprowadzane próby “bojowe” prototypu. 

Zapraszamy do lektury. 

Rozmawiamy z Konsultantem Projektu PRETORIAN z ramienia Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu mł.insp. Jakubem Gorczyńskim, Naczelnikiem Wydziału Sztab KWP w Poznaniu.

Rozmawia Jarosław Hapak [służby-ratownicze.pl]

mł.insp. Jakub Gorczyński

Zobacz także I część niniejszego wywiadu: 

Nasuwa się takie pytanie, czy jeśli mamy możliwość demontowanie niemalże całego wyposażenia to czy możemy też w ramach zagospodarowania przestrzeni zamontować drugą klatkę dla kolejnych zatrzymanych? Bo jedna klatka mieści dwóch, prawda?

Nie, jedna klatka mieści tylko jedną osobę. Jak już wspominałem nie możemy przekroczyć ilości 9 osób w pojeździe (8 policjantów + 1 zatrzymany).

No właśnie czy aby wykorzystać pozostałą przestrzeń możemy wprowadzić drugą klatkę do wewnątrz otwieraną od wnętrza auta?

Tak ale wtedy musielibyśmy mieć dwie klatki na stanie. Kiedy konsultowałem projekt z policjantami wydziału konwojowego to powstało bazowe założenie, że konwoje i doprowadzenia są w znakomitej większości przypadków jednoosobowe. Musielibyśmy zrezygnować z ósmego policjanta jeśli byśmy chcieli mieć klatkę dwuosobową. Z czym się to wiążę? Wiąże się to z tym, że nie zabierzemy dowódcy patrolu i będziemy mieli tylko siedmiu policjantów i to już nie pasuje, bo kolejny samochód musi zabrać jednego dodatkowego policjanta. Musieliśmy ograniczyć liczbę transportowanych zatrzymanych do jednego. Przewóz jednej osoby zatrzymanej w wielu przypadkach uwarunkowany jest też taktyką. Na przykład: gdy mamy kilku sprawców tego samego czynu lepiej dla sprawy przewozić ich osobno żeby nie mieli już ze sobą kontaktu i nie umawiali się jak będą ewentualnie zeznawać.

Ma Pan rację ale mi bardziej chodzi o to, że kiedy policjanci zabezpieczają zgromadzenia publiczne i w trakcie powstaje potrzeba transportowania zatrzymanych to w takiej sytuacji auto w pierwszym rzucie może pełnić funkcję transportową dla policjantów i ich zostawić na miejscu działań, a za chwilę może nastąpić jego modyfikacja by móc transportować ewentualnych zatrzymanych.

Wracamy znowu do wspomnianej wcześniej komendy powiatowej. Mamy na stanie trzy takie busy i trzy klatki. Dwa z nich możemy zrobić w wersji wypadowej bez klatki, a jeden w wersji nazwijmy to transportowo – konwojowej. Trzeba zwrócić uwagę, że pojazd nie był projektowany z takim zamysłem jednak jeśli faktycznie mamy w komendzie co najmniej dwa takie same busy to możemy je dowolnie konfigurować, bo system montażu jest ujednolicony. Podpowiada mi Pan właśnie, że w taka ewentualność istnieje, której nie braliśmy nawet pod uwagę.

Powstaje jedynie kwestia obsługi tej klatki od wewnątrz radiowozu.

To żaden problem, bo z taktycznego punktu widzenia bezpieczniej jest czasem wprowadzać zatrzymanego przy ograniczonym miejscu do manewru, czyli przy jednych bocznych drzwiach zamkniętych. Zatrzymanemu czy konwojowanemu jest wówczas zdecydowanie trudniej uciec w takim przypadku. Taka konfiguracja wymaga jedynie dodatkowych mocowań by przytwierdzić ją do podłogi i klatkę do klatki, bo musi mieć minimum sześć punktów podparcia. To jest do zrobienia i myślę, że inżynierowie by sobie poradzili z tym w bardzo szybkim czasie i nie wymagałoby to jakiś wielkich pieniędzy.

Pobierając ten radiowóz za pierwszym razem udało nam się spakować do środka całe wyposażenie, czyli dwa rzędy foteli, stolik, klatkę i stelaż na oporządzenie.

Czyli auto jest pakowne.

Zdecydowanie ale w takim układzie może jechać tylko dwóch policjantów, bo na więcej nie ma już po prostu miejsca. To i tak było tylko w celach transferowych – czyli przebazowania pojazdu np. z Komendy do Komendy.

Czy w przedziale osobowym, czyli tej tak zwanej drugiej klasie jest na tyle dużo miejsca by policjant mierzący powiedzmy 180 cm wzrostu mógł się swobodnie wyprostować?

Przy 185 cm wzrostu będzie musiał lekko pochylić głowę, więc myślę, że przy 180 cm w miarę swobodnie się wyprostuje.

Czy gdzieś w pobliżu drzwi są jakieś mocowania, uchwyty by stojący policjant mógł się ich chwycić?

Mieliśmy tutaj dwie opcje. Pierwszy raz kiedy prezentowałem ten radiowóz naczelnikom sztabów wszystkich KWP w kraju właśnie bez tego typu urządzeń i uchwytów Oni zwrócili uwagę na to, że policjanci nie mają żadnego wsparcia przy wysiadaniu, staniu w środku itp. Z inżynierami doszliśmy do wniosku, że na czas testów do wszystkich siedzeń zostały dołączone podwójne podłokietniki. Każdy fotel jest autonomiczny, ma po dwa podłokietniki. Dlaczego tak zrobiliśmy? Otóż chcieliśmy go przetestować jak najwięcej w ramach NPP. W tej sytuacji policjanci przemieszczając się będą mogli swobodnie siedzieć i odpoczywać nie cisnąć się w sytuacji kiedy jeden z kolegów nazwijmy to kolokwialnie rozpycha się. Dla bezpieczeństwa zadbano o to by każdy z foteli miał swoje trzypunktowe pasy.

Oglądając wnętrze radiowozu, pierwsze co przykuło moją uwagę była zawieszona tarcza na podsufitce. Jest to nowatorskie rozwiązanie i muszę przyznać dość ciekawe, bowiem dzięki temu policjanci mogą sprawnie dobyć wyposażenie.

To wygląda w ten sposób, że zamontowane jest to na dwóch hakach i zaczepie, na takiej klamrze dokręcanej na śrubę. Nie jest to ostateczne rozwiązanie dlatego chcemy poprosić policjantów o opinie czy jest przydatne i czy dostęp jest szybki i łatwy. Nie mamy monopolu na wiedzę. Jeżeli będziemy dbać o sprzęt to będzie nam się on odwdzięczał trwałością.

Kiedy pierwszy raz Uniwersytet Ekonomiczny opublikował zdjęcia radiowozu napisałem obszerną opinię, bazując tylko i wyłącznie na zdjęciach przez Państwa udostępnionych. Zwróciłem wówczas uwagę na elementy mocujące, które mają pokrętła z plastyku lub innego tworzywa. Znajdują się one na przykład w podłodze, w miejscu gdzie ich uszkodzenie jest prawie pewne.

Jasna sprawa. Tylko żebyśmy się dobrze zrozumieli, to jest prototyp i on ma nam odpowiedzieć na wiele pytań, przede wszystkim, które rozwiązania są dobre, które złe, a które trzeba po prostu poprawić. Jak coś się złamie to ma się złamać, powiem wtedy inżynierom, że złe śruby dobrali [uśmiech]. Trzeba zaznaczyć, że każde rozwiązanie nie tylko te funkcjonalne ale także te techniczne wpływają na cenę radiowozu.

Rozważacie już Państwo zastąpienie tego rozwiązania jakim innym pomysłem?

Docelowo chcemy by każde mocowanie było na tyle trwałe, by nie trzeba było się tym martwić. Naszym celem było pokazać, że w takim radiowozie da się dużo zrobić dla policjantów korzystających z tych radiowozów.

No dobrze ale po co ta cała modułowość?

Pewnie czytał pan takie komentarze internautów pytających „a po co ta wielomodułowość?” Jeden z policjantów (tak myślę, że to policjant) pisał, „a tam, bo się wrzuci kaski, zawsze się wrzucało i będzie się wrzucać”. Mój komentarz na ten temat jest taki, że jak ktoś nie dba o swój własny sprzęt to zawsze będzie chodził w byle czym. Nie wyobrażam sobie tego. Jeżdżąc służbowo po świecie nigdy nie widziałem czegoś takiego z wyjątkiem krajów, których nazwy nie wymienię, gdzie się sprzętu nie szanuje. Nie widziałem w Niemczech Policjantów, którzy rzucają sprzęt gdzie bądź do samochodu albo żeby nie było miejsca na tarczę w samochodzie dla oddziałów Policji.

Nie był to dla Pana szok, że Polska, kraj europejski odstaje od reszty cywilizacji w tym obszarze?

To nie był dla mnie o tyle szok co motywacja jako dla przełożonego do tego jak zmobilizować policjanta by szanował sprzęt. Jeśli mu nie zapewnię warunków do tego, to on będzie miał to gdzieś.

Zawsze będzie mówił, że nie ma warunków prawda?

No dokładnie, jeśli stworzymy warunki do właściwego przewożenia sprzętu to powinien on być właśnie tak przewożony.

Wielokrotnie poruszany w internecie był temat stolika i umieszczonej tam broni, która jest niefortunnie skierowana w boczne drzwi radiowozu. Była by taka możliwość by tą broń skierować w podłogę, czyli kolbą do góry?

Chodziło o to by w jednym stoliku móc zmieścić sześć sztuk broni długiej. Stawiając je w pionie tracimy blat i nie możemy nic na tym stoliku napisać, bo on będzie tak wysoki, że będzie bezużyteczny siedząc. Dzięki poziomemu ułożeniu jednostek broni, oczywiście bez podpiętych magazynków chodziło nam o to by na uniwersalnych zaczepach móc przymocować inne jednostki broni takie jak strzelby gładkolufowe czy Glauberyta, czyli taką broń jaką dysponuje Policja.

Czy mocowania tej broni to taśmy z rzepem?

Na tą chwilę tak, one mają dwa systemy troczenia, długi i krótki. Krótki jeśli troczymy lufę i długi jeśli troczymy tą grubszą część kolby, to ma ciasno trzymać jednostkę broni. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to najlepsze rozwiązanie ale chcemy uzyskać opinię policjantów. Niech oni się wypowiedzą czy taki system im odpowiada, a może podpowiedzą jak to rozwiązać lepiej. To jest autorski pomysł GERMAZu i to chciałby zaznaczyć. To nie jest kupiony element. Oni zaprojektowali ten stolik od podstaw. Sprawdzaliśmy wszelkie wymiary dostępnych na rynku tego typu rzeczy i gdybyśmy zastosowali taki kupiony element, to nie mielibyśmy tam w ogóle miejsca na nogi. Ten stół by był za gruby razem z bronią.

To byłaby wówczas taka kolumna prawda?

Dokładnie. Tego chcieliśmy uniknąć, bo tak naprawdę miejsca jest na styk jeśli chodzi o siedzenie przodem twarzami do siebie i mając jeszcze stół między sobą z bronią wtroczoną.

Ten stolik to jest nasza propozycja. Trzeba wziąć pod uwagę, że w konkretnej sytuacji ten stolik nie musi być nawet zabierany. Jeśli patrzymy na ten projekt z punktu widzenia średniej wielkości etatowo Komendy Powiatowej Policji, której załoga jedzie na zabezpieczenie w ramach NPP na przykład do Poznania czy innego oddalonego miejsca to warto ten stolik zabrać, bo przynajmniej policjanci zjedzą w radiowozie jak ludzie. Chodzi nam też o to żeby nie było w internecie zdjęć policjantów jedzących posiłek na masce samochodu albo przy otwartych drzwiach. Dzięki temu uda nam się nie prowokować sytuacji, w których wizerunek policjanta mógłby być nadszarpnięty. Świadomość policjanta, że ma ten stolik do tego by przy nim zjeść spowoduje, że on przy nim usiądzie i zje spokojnie nie martwiąc się czy ktoś go podgląda. Będzie z niego korzystał też przy sporządzaniu dokumentacji na miejscu zdarzenia, bo ma taką możliwość. Taką możliwość chcieliśmy mu dać jeśli tej możliwości mu nie damy to będziemy mieli wspomniane przeze mnie wcześniej obrazki w telewizji i internecie.

Moją uwagę w tym radiowozie skupiły też rzucające się w oczy kontenery znajdujące się pod każdym fotelem w przedziale osobowym, jaką one pełnią rolę? Czy to tylko konstrukcja fotela?

Nie, ten kontenerek przeznaczony jest na przechowywanie hełmu lub kasku, bo oba się tam mieszczą. Wszystkie siedziska się podnoszą do góry na teleskopie ale samo się ono nie podniesie, samo też nie opadnie. Dzięki temu przechodząc nie zahaczy się o nie. Nie są to typowe siedzisko, wykonane są z tkaniny, a nie ze skaju lub innego podobnego tworzywa dzięki temu nie śliska się. Profil samego siedziska jest płaski powoduje to siedzący nie zapada się w nim ale też nie siedzi jak na desce. Składa się ono z dwóch elementów. Wykorzystaliśmy materiał ponieważ wydaje mi się, że lepiej jest prać siedziska niż jeździć po nim w czasie jazdy na śliskim skaju czy innych pokrowcach.

Rozmawiając z Policjantami po pierwszych publikacjach związanych z tym projektem gros z nich mówiło o potrzebie wyposażenia tego radiowozu w dodatkowe gniazda elektryczne. Zauważyłem, że wyszliście naprzeciw potrzebom funkcjonariuszy, bo tych gniazd jest naprawdę dużo. Proszę opowiedzieć o tym rozwiązaniu.

Po obu stronach radiowozu w słupku za przesuwnymi drzwiami znajduje się panel z gniazdami po trzy z każdej strony. Dolne gniazdo 230V, 12V na wtyczkę samochodową i podwójne gniazdo USB. Auto posiada zestaw dwuakumulatorowy ze wzmocnionym alternatorem po to żeby to okablowanie spełniało swoje zadanie. Jeden akumulator jest rozruchowy, a drugi do podtrzymania tak mi przynajmniej inżynierowie tłumaczyli. Nie powiem dokładnie jak to technicznie wygląda, bo się na tym nie znam. Wyposażony jest także w dwie przetwornice, jedną fabryczną, a drugą dołożoną przez GERMAZ. Nie wiem jeszcze jaka jest wydajność energetyczna, czyli co możemy tam podłączyć, bo czekamy na te dokumenty od inżynierów. Spokojny jestem o to, że jeśli byłaby taka potrzeba to laptopa z drukarką można spokojnie podłączyć.

Dochodzimy do momentu kiedy z takiego radiowozu oddziałowego robi nam się mobilny komisariat znany już w Poznaniu prawda?

Oczywiście, jeśli będzie wymagała tego sytuacja i na zdarzenie zabierzemy dochodzeniowca ze swoim sprzętem to możemy kompleksowo obsłużyć zdarzenie na miejscu.

Mając doświadczenie w pracy na mobilnym Komisariacie mogę powiedzieć, że chyba lepiej by mi się pracowało w takim aucie z minimum potrzebnym do obsługi zdarzenia niż w dużym Crafterze wyposażonym w cały system łączności itd. Oczywiście, dzięki typowemu Mobilnemu Komisariatowi możemy zrobić wszystko, włącznie z doświetleniem miejsca zdarzenia i zabezpieczeniem. To są wyjątkowe sytuacje ale my chcemy radiowóz do codziennej służby.

Dokładnie, wewnątrz do dyspozycji mamy trzy pasy ledowe i one moim są wystarczające. Można się pokusić o jakieś dodatkowe lampki punkowe natomiast rozmawialiśmy z policjantami na temat tych lampek tak zwanych „gęsich szyjek”. Tak naprawdę wszystko na to klęli, bo to tylko przeszkadza, nie ma co z tym zrobić jak to się odłamie i wygląda łagodnie mówiąc średnio. Zrezygnowaliśmy z tego. Zobaczymy co nam policjanci powiedzą po testach. Sterowanie tymi światłami z wewnątrz jest z pozycji kierowcy i dowódcy.

Czyli załoga z przedziału osobowego nie może sama załączać światła wewnątrz?

Staraliśmy się zadbać o to by to kierowca z dowódcą panował nad autem aby uniknąć takich sytuacji, że ktoś z tyłu włączy oświetlenie, załoga opuści pojazd, kierowca zamknie i będzie się cały czas świeciło na darmo. Jest to na tyle dostępne z przedziału osobowego, że można to swobodnie sięgnąć i włączyć. Nie tylko takiego bezpośredniego włącznika w przedziale osobowym. Ten włącznik znajduje się w pobliżu ZURY do włączania świateł uprzywilejowania, czyli na środku przedziału kierowcy i dowódcy nad ich głowami. Tam są cztery przyciski, dwa zewnętrze oświetlają nam przedpole na zewnątrz pojazdu z obu stron, trzeci załącza szperacz znajdujący się na „kangurze” z przodu auta i czwarty włączający oświetlenie wewnątrz radiowozu.

Genialnym rozwiązaniem i raczej niespotykanym w radiowozach Polskiej Policji tego typu jest automatyczna skrzynia biegów.

Też tak myślę, została ona wdrożona w konkretnym celu. Poznań jest trzecim w Polsce miastem pod względem liczby zgromadzeń. Bardzo wiele z nich organizowana jest w formie marszów. Proszę sobie wyobrazić koła dwumasowe i sprzęgła w radiowozach z ręczną skrzynią biegów, które zabezpieczają tego typu wydarzenia. To jest wada wszystkich ciężkich pojazdów z ręczną skrzynią biegów, które muszą poruszać się z małą prędkością w terenie zurbanizowanym. Mama nadzieję, że Policjanci to polubią, bo to jest rozwiązanie dla nich. Wiem, że Policjanci oddziałów prewencji też chcieliby mieć automatyczne skrzynie biegów w radiowozach, bo to będzie wchodziło w grę przy zakupie nowych radiowozów dla oddziałów prewencji. Przepisy mówią, że większość oddziałów prewencji pełni służbę w miejscu stacjonowania, a co za tym idzie robią po mieście tych kilometrów naprawdę dużo, a jadąc po starówkach dużych miast to ten kierowca naprawdę ma co robić, a tego jeszcze musi zmieniać cały czas biegi. Tutaj mamy takie rozwiązanie, że tzw. jedynka jest biegiem kroczącym, czyli spokojnym prawie bez gazu, dzięki temu kierowca się nie męczy i auto też się nie męczy. Trzeba pamiętać o tym, że pełniąc służbę patrolową kierowca nie ma zwracać uwagi na skrzynię biegów tylko na to co się dzieje na drodze.

Pod pierwszym moim artykułem o tym projekcie wielu internatów zwracało uwagę na gniazda, które znajdują się kokpicie radiowozu podnosząc temat, że jeśli wykorzystamy wszystkie gniazda to powstanie tam swoista pajęczyna przewodów.

Już tłumaczę, to co widzimy to element organizera przedniego. Służy do tego by ładować tam MTM’a Alcotest, czy inne urządzenie potrzebne nam w służbie i żeby nie wisiały kabe pod nogami policjantów. Tam wpinamy ładowarki, a urządzenia odkładamy do wnęki na podszybiu. One będą wyściełane aby ten sprzęt sobie tam leżał i nie „latał” po samochodzie. Między fotelami przednimi jest drugi organizer, gdzie zamontowana jest radiostacja, a obok niej jest takie wyściełane miejsce przeznaczone na naładowane już urządzenia np. telefon komórkowy, radiostacja nasobna, MTN itd., jest to taka kieszeń, na tyle głęboka, że radiostacja może tam stać i nie wypadnie. Faktycznie jeśli wykorzystamy na przednim organizerze wszystkie gniazda to będziemy mieli mnóstwo kabli ale nadal nie będą one przeszkadzały Policjantowi w wysiadaniu i wsiadaniu do pojazdu. Jednym z głównych naszych celów było aby jak najmniej ingerować w deskę rozdzielczą. Dlatego też stworzyliśmy ten organizer pośredni między fotelami aby nie wiercić już dziur w desce rozdzielczej pod radiostację. Wszyscy wiemy jak wygląda montowanie radiostacji do deski rozdzielczej. Ja nie pozwolę na to by ktoś zarzucił później, że mu radiostacja przed nosem stoi i wiszą od tyłu kable i wygląda to jak wygląda. Poza tym im mniej ingerujemy teraz tym mniej mechanicy później wkręcają w deskę rozdzielczą. Każda ingerencja w deskę może spowodować utratę poduszek powietrznych czy innych systemów bezpieczeństwa. Na desce mamy tyko ekran sprzężony z kamerą cofania. Konwojówka zadała nam pytanie czy jest możliwość podpięcia też do niego kamery służącej do obserwacji zachowania zatrzymanego czy konwojowanego. Przekazaliśmy to pytanie do Forda ale nie uzyskaliśmy jeszcze żadnej odpowiedzi. Natomiast w miejscu gdzie standardowo jest lusterko wsteczne myśleliśmy by zamontować taki ekran w kształcie właśnie lusterka z widokiem i rejestracją obrazu zachowania konwojowanego lub podłączyć kamerę zewnętrzną, która będzie rejestrowała sytuację przed radiowozem, którą policjanci w przyszłości będą mieli montowaną. Na tą chwilę nad tym się nie skupiali, bo nie kupowaliśmy dodatkowej kamery by to wdrażać. Jest to natomiast w bardzo zaawansowanych planach.

Radiowóz fabrycznie wyposażony jest w klimatyzację, która obsługuje tą pierwszą strefę, czyli miejsce kierowcy i dowódcy. Czy przedział osobowy dla załogi także jest klimatyzowany?

Zacznijmy od ciepła. Auto jest wyposażone w webasto sterowane od strony kierowcy. Włącznik znajduje się przy lewej nodze kierowcy i tam też znajduje się włącznik wywiewu który znajduje się nad klatką. Jest on dwu funkcyjny, może wtłaczać powietrze z zewnątrz lub pełnić funkcję wyciągu. Kwestia klimatyzacji jest trudna. Bo wszystkie pojazdy posiadające dwie strefy klimatyzowane muszą posiadać dodatkowy parownik. Sytuacja ma się tak, że jeśli byśmy zamówili auto z takim wyposażeniem to ten parownik znajdowałby się w bagażniku, zajmując miejsce, które nam jest tak bardzo potrzebne. Od razu odrzuciliśmy taką wersję, bo ona psuje nam cały koncept. Na tą chwilę nie jestem w stanie powiedzieć jak docelowo będzie to rozwiązane. Mamy sporo miejsca jeszcze nad głowami kierowcy i dowódcy ale na tą chwilę to miejsce jest przeznaczone na prywatne rzeczy policjantów. Nośność tej półki to 20kg. Docelowo jest to miejsce by zamontować tam klimatyzację postojową i była ona zamówiona ale z różnych względów, w tym finansowych w tym prototypie jej nie mamy.

Radiowóz jest wyposażony w wiele dodatkowych elementów ale jaka jest jego masa całkowita, w takiej wersji jak jest teraz z pełnym wyposażeniem np. klatką?

Nie mam teraz dokumentów przy sobie ale z tego co pamiętam to zostaje nam margines na 9 ludzi, czyli tak około 87 kg na osobę. To jest najwyższa ładowność jaka jest w tej klasie Transita i to jest 1080 kg. To było zasadnicze pytanie na ile możemy go załadować i gdzie się mieścimy.

Przejdźmy do „kangura” rodem z amerykańskich radiowozów. Czy jest on montowany do ramy pojazdy czy tylko jakkolwiek zawieszony?

Jest on montowany do przedniego wzmocnienia (żaden dostępny do zakupu furgon nie jest posadowiony na ramie) w czterech punktach, dwa dolne i środkowe. System montażu kangura to autorski projekt GERMAZu i im chciałbym pozostawić taką techniczną kwestię. Uparłem się na to by ten „kangur” był, bo Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej jasno określa, że radiowóz też jest takim środkiem przymusu bezpośredniego i w ogóle nie ma o czym mówić dla mnie. Jeżeli prawo daje mi możliwość wykorzystania takiego środka przymusu to ja go chcę mieć fizycznie. Żebyśmy się dobrze zrozumieli. To nie jest samochód – taran. To pojazd, który ma możliwość bezpiecznego zepchnięcia z drogi przeszkody. Nie określę jakiej przeszkody ale na przykład jeśli mamy do czynienia ze zgromadzeniem, w którym wykorzystywane są kontenery na śmieci czy inne środki wykorzystywane przeciw policjantom to mamy możliwość dojechania do przeszkody i bezpiecznego przesunięcia jej by utorować przejście, przejazd. Wyjść należy od tego, że „kangur” jest tak zamocowany na ile pozwalała konstrukcja auta. Żaden samochód w tej klasie nie jest stworzony na ramie, bo gdybyśmy mieli Land Rovera – Devendera to nie ma sprawy, spawamy „kangura” do ramy i po robocie. Tutaj natomiast musieliśmy zadbać o to by nie zniszczyć auta przy pierwszym kontakcie z przeszkodą, a mieć możliwość wykorzystanie tego urządzenia. W momencie pościgu, co mam nadzieję nie będzie się zdarzało zbyt często, bo to nie jest auto do ścigania, mamy natomiast możliwość zepchnięcia pojazdu zagrażającego na drodze życiu innych ludzi i samych interweniujących policjantów – nie niszcząc własnego pojazdu (czy też nie czyniąc go niezdolnym do dalszych działań).

Wyróżnikiem tego auta w porównaniu do używanych do tej pory Fiatów Ducato, czy wcześniej Volkswagenów T4 jest brak systemu montażu okratowania szyb. Jak rozwiązano ten problem?

Tutaj ochrona policjantów znajdujących się wewnątrz pojazdu opiera się laminatach znajdujących się na wszystkich szybach. Szyby są oklejone specjalnym laminatem od wewnątrz i zewnątrz, wyprodukowane są przez firmę, która produkuje kuloodporne szyby, z którą GERMAZ ma podpisaną umowę, bo od nich bierze szyby do pojazdów specjalnych, które produkuje np.: dla wojska, SOP czy kopalni. Poziom bezpieczeństwa zapewniony przez ten radiowóz to tzw. Level First. Według normy, która mówi, że szyba czołowa tego pojazdu musi wytrzymać uderzenie kuli stalowej o wadze 4,2 kg spuszczonej z trzech metrów. To oznacza, że uderzenie taką kulą w szybę spowoduje oczywiście jej zbicie natomiast ona nadal będzie przejrzysta i nie zrobią się na niej kryształy jak w hartowanym szkle i co ważne nic nie ma prawa wlecieć do środka, ani kula, ani żadne odpryski szkła, które mogą ranić policjantów wewnątrz.

Wydaje się, że jest to idealne rozwiązanie, bo nie trzeba montować krat, a i waga jest raczej mniejsza.

To nie jest idealne rozwiązanie, a kolejny kompromis. Policjanci mówią, że jak nie ma krat to chuligani będą rzucać w te szyby i tu jest trochę racji. W historii mojej służby a w sztabie robię od 2000 roku. Znam wszystkie NPPy jakie są u nas w województwie to ja sobie przypominam może jeden przypadek kiedy mieliśmy zbitą szybę w NPPie w ogóle. Więc nie uważam by był to jakiś kolosalny problem. Z tego co mi przekazali dowódcy OPP to tych przypadków niszczenia szyb czy okratowania w radiowozach OPP też nie jest dużo. Gdybyśmy mieli montować wszystkie systemy bezpieczeństwa z okratowaniem włącznie to by się okazało, że są one pięć razy droższe niż naprawa uszkodzeń w ciągu 17 lat. Ja nie jestem do końca zwolennikiem okratowania z innej przyczyny. Wyobraźmy sobie dachowanie okratowanego radiowozu i zapalenie się komory silnika lub wnętrza, jak załoga opuści pojazd, przy proponowanym przez nas rozwiązaniu zawsze można tą szybę wykopać i opuścić wrak.

Do tej pory spotykaliśmy się z montowaniem na dachach radiowozów oświetlenia uprzywilejowania w formie belek i rzadziej pojedynczych świateł tzw. kogutów. W tym projekcie daje się zauważyć zamontowane na stałe światła konwojowe koloru czerwonego.

Chodziło mi o to żeby uniknąć dodatkowego dokładania/montowania na dachu lampy czerwonej i dodatkowego kabla który jest przygniatany przez zamykane drzwi. Założenie było takie, że każdy pojazd może być przewodnikiem kolumny i zamykającym. To jest kwestia tylko włączenia tego światła. Rozmawialiśmy z przedstawicielem firmy Fonica, która robiła nam to oświetlenie. Na tą chwilę zamontowane jest sterowanie zastępcze, rozwiązanie zamówione w ramach projektu jest jeszcze w trakcie produkcji. Chodziło o to by jak najmniej było na dachu, by było jak najbardziej funkcjonalne i żeby nic więcej nie trzeba było dokładać. Musiało natomiast spełniać wymóg dookólności punków świecących, jak najmniejszych jakie mogliśmy założyć na ten samochód, a żeby były widoczne. Ten nowy sterownik dedykowany do tego oświetlenia będzie niejako powrotem do korzeni tych urządzeń.

Czyli im mniej przycisków tym lepiej?

Dokładnie! Będzie tylko pokrętło, które jest intuicyjne. Kierowca nie może patrzeć, który przycisk ma nacisnąć tylko chwyta za pokrętło. Każda zmiana pozycji uruchamia dodatkowe możliwości. Z przycisków będzie tylko włączanie, przycisk sygnału „horn”, czyli syreny podstawowej, przycisk „pilot” uruchamiający światła czerwone oraz przycisk specjalny, który ja nazywam przyciskiem „kolumna”. Wciśnięcie go spowoduje, że wygasną nam wszystkie światłą uprzywilejowania w tylnej części radiowozu. Chodzi o to by jadąc w kolumnie radiowozów kierowcy kolejnych radiowozów nie byli oślepiani jak to ma miejsce teraz w przypadku Sprinterów. Chcieliśmy dać kierowcom komfort bezpiecznego poruszania się w kolumnie. Nowością też będzie przycisk, który będzie znajdował się na kokpicie, w zasięgu ręki kierowcy, który nagle będzie wszystkie sygnały uprzywilejowania uruchamiał. Teraz często bywa tak, że zanim uda nam się załączyć choćby światła uprzywilejowania to musimy czekać aż urządzenia sterujące się załadują. Ten wymóg powstał w trakcie projektowania dlatego firma Fonica musiała dorobić ten moduł i między innymi dlatego go jeszcze nie mamy. Ten nowy system sterowania sygnałami uprzywilejowania będzie w pełni mechaniczny mechanizm, czyli „wciskam i działa”. Niektóre sytuacje na drodze wymagają od Policjantów użycia sygnałów bezzwłocznie w danej sytuacji. Sterowniki elektroniczne niektórych typów niestety nie są intuicyjne i posiadają kilkusekundową zwłokę między wciśnięciem przycisku, a zapaleniem się lamp i uruchomieniem dźwięku – ta zwłoka powoduje często, że reakcja policjantów jest spóźniona, a co za tym idzie nie może być skuteczna i powoduje negatywne emocje.

Faktycznie nie wyglądają one jak zamontowane dnem do góry wiaderka, całkiem przyjemne dla oka.

W tej kwestii zdania są podzielone, jedni mówią, że słabo świecą i źle wyglądają inni wręcz przeciwnie. Proszę zauważyć, że są tak małe, że nawet trudne do trafienia kamieniem. Dostaliśmy te lampy ze specjalnym okratowaniem, taką osłoną ale to wyglądało jak jedno wielkie nieszczęście. W tym wszystkim chodziło też o to aby ten dowódca radiowozu nie musiał trzymać dodatkowego koguta w swojej personalnej szafce w szatni, bo porusza się autem prowadzącym kolumnę czy coś takiego. Każdy pojazd może być przewodnikiem i każdy może być zamykającym, cel został osiągnięty.

Kwestia tego czy właściwie radiowóz jest oświetlony będziemy mogli się dopiero przekonać w ruchu ulicznym prawda, bo statyczne próby zawsze będą wychodziły poprawnie.

Wymogi mówią o 10 punktach oświetleniowych łącznie, co dla mnie jest totalną bzdurą i mam nadzieję, że ktoś w końcu zmieni te przepisy.

To ciekawe, bo na wozach strażackich często mamy niemalże całe iluminacje, które doskonale spełniają swoje zadanie.

I bardzo dobrze, tak właśnie powinno być. Ja jestem za tym byśmy na radiowozach policyjnych mogli mieć nawet 20 świateł by wszyscy widzieli, ze to my jedziemy. My się musieliśmy dostosować do dziesięciu. Sześć mamy na dachu i cztery na „kangurze”.

Muszę zapytać, dlaczego Pretorian?

Grafika została zaprojektowana przez naszego zaprzyjaźnionego grafika jako indywidualny projekt. Chcieliśmy aby policjanci się z tym utożsamiali, aby nie mówili po prostu biorę Ducato, Spritera, czy legendarną „te czwórkę” [Vw T4] tylko biorę Pretoriana. W ten sposób chcieliśmy podnieść trochę morale funkcjonariuszy korzystających tego auta.

Czy nazwijmy to finalny twór będzie produktem eksportowym?

Sam Pan widzi, że pisownia nazwy projektu Pretorian już sygnalizuje to. Firma narzuciła sobie wymóg, że auto ma uzyskać homologację europejską, nie tylko na rynek wewnętrzny, bo cały czas ten proces homologacji trwa. Pojazd obecnie jest po polskich badaniach technicznych i jest dopuszczony do ruchu według dokumentów przebudowy pojazdu i przez Okręgową Stację Kontroli Pojazdów. Dlatego tez mamy już rejestrację policyjną.

Co może Pan jeszcze powiedzieć o radiowozie, co nie wydaje się być oczywistym na pierwszy rzut oka?

Na pewno trzeba powiedzieć o projekcie GERMAZu z wykonaniem laminatu wewnętrznego. Samochód został specjalnie zaizolowany i właściwie wygłuszony w związku z tym jazda tym pojazdem nie powinna być uciążliwa dla Policjantów. Fabrycznie ten samochód był wyprodukowany jako furgon typu mix z homologacją trzyosobową. W związku z tym, że fabrycznie był to furgon to fabryka nie dała takiego wygłuszenia jak w aucie osobowym i to musiało być zrobione i zostało wykonane przez GERMAZ.

Jak wygląda zespół projektujący ten radiowóz?

Jest to Konsorcjum powstałe ze spółki celowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu reprezentowanej przez Pana Jakuba Jasiczaka jako prezesa; Stowarzyszenie Polska Platforma Bezpieczeństwa Wewnętrznego; Firma Geramz;

W tym konsorcjum Policji nie ma, natomiast ja jestem konsultantem Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu, który został zaproszony do konsultacji poprzez Polską Platformę Bezpieczeństwa.

Na koniec chciałbym powiedzieć o samym samochodzie. Takiej wersji Forda Customa nigdzie się nie znajdzie na rynku. Jest to jedyny egzemplarz wyprodukowany na nasze zamówienie. Chodziło o to by auto było bez szyb w tylnej części pojazdu co bezpośrednio ma wpływ na redukcję wagi i brak konieczności chronienia szyb. Jest to Furgon typu MIX L2H2 Custom z najmocniejszym 2 litrowym silnikiem diesla z automatyczną skrzynią biegów. Takich samochodów w ogóle się nie produkuje, on był dla nas specjalnie zrobiony w fabryce w Turcji. Dość długo czekaliśmy na ten samochód.

W jakich jednostkach będzie testowany ten prototyp?

W pierwszej kolejności będzie to Oddział Prewencji Policji w Poznaniu, później Komendy Miejskie Policji w Poznaniu, Koninie i Kaliszu.

Serdecznie dziękuję za poświęcony czas i bardzo rozwiniętą rozmowę. Liczę na to, że Państwa praca i wysiłek zostanie doceniony przez Funkcjonariuszy. Życzę powodzenia w dalszym projektowaniu oraz pracy przy tym oraz przy kolejnych projektach.

Bardzo dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

shares
Inline
Inline

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: